sobota, 16 września 2017

Zapisane w gwiazdach

Taki intrygujący tytuł nosiły warsztaty, na których bawiłam tydzień temu. Po raz pierwszy z Olgą-Belladonną. Warto było! W doborowym gronie fajnych dziewczyn, w czarodziejskim miejscu - "Scrapbooking Shop". Lepiej nie mogło być! Olga S. przekazała nam tyyyle wiadomości, że można tym obdarować kilka innych warsztatów.
Poznałam mnóstwo tricków i tajników w tworzeniu art-journali. Zasady kompozycji oraz doboru różnistych elementów.
Na blejtramie stworzyłyśmy fantastyczne prace, z użyciem ciekawych, firmowych materiałów, a także zupełnie pospolitych, które każdy ma w domu:)
Każda z nas wyszła z inną pracą, choć materiały były podobne:) Bardzo lubię takie efekty!
Mam nadzieję wkrótce wykorzystać tę wiedzę, mix mediując w swoich art journalach.


Zdjęcie zapożyczone ze strony Scrapbooking Shop



















I niech tak zostanie :)


Pozdrawiam Was



piątek, 8 września 2017

Znów ślubny exploding box

Tak się składa, że po raz drugi w te wakacje miałam okazję ozdobić  boxa. Od kiedy nie muszę sama wycinać bazy, tylko kupuję ją, życie stało się ławiejsze:) 

Tym razem nie robiłam kieszonek na pieniądze. Box zastępuje po prostu kartkę z życzeniami.
Państwo Młodzi to studenci i życzenia mogłam potraktować bardziej z humorem.




















Wkrótce pokażę fantazyjny album, jaki robiłyśmy na warsztatach.
Miłego weekendu!


Wasza


piątek, 1 września 2017

Sierpniowy CALendarz

Ostatni wakacyjny miesiąc za nami. Było bardzo różnie - ciepło. gorąco, burzowo, pracowicie i leniwie :)
Moje calineczki tradycyjnie nie są kwadracikami, w sierpniu przybrały postać znaczków pocztowych:)

Nie obyło się też bez kilku badań lekarskich. Jak trzeba to trzeba :)
Zrobiłam też dwie kartki na wyzwanie świąteczne u Rogatego - zaległą i bieżącą. Nie był to taki "ból" jak myślałam wcześniej. W upały nawet nieźle pracuje się z "chłodzącymi" papierami zimowymi :))

Poza tym - grillowanie, lekkie dania letnie, lody, lektura książek, przyjmowanie gości - ot zwykłe wakacyjne czynności.












W końcu było kilka słonecznych dni pod rząd. Zmobilizowałam się do poprzecierania kilku szuflad, skrzynek, krzesła i stołka. W zimę nie ma szans na takie zabiegi, więc trzeba korzystać z "życia tarasowego". Niektóre rzeczy już ozdobiłam, inne czekają w kolejce. Zabrałam się za kilka dużych rzeczy naraz.
Po latach odkładania pomalowałam na biało stary fotel wiklinowy i duży kosz wiklinowy na drobiazgi. Wyglądają teraz jak nowe :) 






W ostatnią niedzielę pogoda pozwoliła na wysłuchanie koncertu chopinowskiego w Łazienkach. To bardzo przyjemny "piknik" na trawce przy fortepianowych dźwiękach. Atrakcja trwa do końca września, może się jeszcze wybierzemy posłuchać muzyki i pospacerować po Łazienkach.
Wszyscy mamy nadzieję na ładny, słoneczny wrzesień.

CALendarz zgłaszam na UHK -owe comiesięczne wyzwanie.

Pozdrawiam serdecznie


Wasza

sobota, 26 sierpnia 2017

Skrzynia na kółkach

Dziś ciąg dalszy metamorfoz przedmiotów z klamociarni. 
Rok temu nabyłam na starociach starą, drewnianą skrzynię po owocach. To nie byle co z listewek, ale porządna rzecz z drewna, solidnie wykonana.
Spodobało mi sie, że ma napisy i potencjał do ewentualnych zmian.
Nie odbyła tak spektakularnej metamorfozy. Po prostu chciałam ją odświeżyć, czyli postarzyć:)))))
Hmmm, trudno to wytłumaczyć, ale wiadomo o co chodzi:)
Ci co odnawiają starocie wiedzą, że wystarczy umyć przedmiot, żeby go odmienić:))))

Ja poszłam dalej i oprócz mycia, przetarłam czarną farbą, świeczką, pomalowałam białą farbą, a miejscami białą bejcą, żeby nie zasłonić całkowicie napisów.
Oczywiście, trzeba było popracować papierem ściernym, żeby wióry nie wchodziły w ręce:))
Pod spodem przymocowałam kółka, które krecą się we wszystkie strony.
Skrzynia jest ostatnio moim ulubionym podręcznym magazynkiem. Wkładam w nią potrzebne przydasie i maszeruję z nią na taras. Uniknę w ten sposób biegania po zapomniane rzeczy. Mam teraz wszystko do danego projektu w jednym miejscu.










Lubię robić przecierki wełną stalową, by uwypuklić słoje drewna.






Mam nadzieję na jeszcze kilka dni przebywania na tarasie w słoneczku.
Tego i Wam życzę 


Wasza


sobota, 19 sierpnia 2017

Szufladka "This & that"

Pogoda w kratkę, a ja ciepłe, bezwietrzne dni wykorzystuję na "prace ręczne" na tarasie.
Po długiej zimie i milionie innych wymówek wreszcie zabrałam się za metamorfozy szuflad i skrzynek, które zwożę z targów staroci. Szybciej i bardziej efektywnie pracuje się, gdy robi się kilka przedmiotów naraz. Można poszlifować elektryczną szlifierką robiąc jeden duży bałagan i hałas, potem wszystko umyć, zgromadzić farby i działać. Na pierwszy ogień poszła szufladka, w której gromadziłam przydasie. Wreszcie doczekała się metamorfozy.
Już dawno kupiłam gałeczkę i  nóżki dla niej.
Chciałam by zyskała na elegancji, zmieniła kolor i otrzymała dodatki.

Najpierw zdarłam z niej pierwotne kolory, nadałam szarości, bieli, nieco brązu.
Potem przecierki papierem ściernym i watą szklaną itd., aż do efektu zadowolenia.
Nie maskowałam śladów po kornikach, niech dodają smaczku:)
W środek szufladki wkleiłam gruby papier do scrapbookingu. Przy planowanej zawartości i tak pewnie nigdy nie będzie go widać:))
Jeszcze lakier i wreszcie można wypełniać wnętrze.
Ponieważ z czasem w szufladce może znależć się "to i owo"nadałam jej nazwę "This & that".
Przykleiłam nóżki, przymocowałam gałeczkę i już!




















Tak wyglądała szufladka, gdy kupiłam ją na targu staroci na Kole.




Ha, ha czekam tylko na komentarz - "A ja wolałam tę starą wersję szufladki":))))
Niedługo przedstawię kolejne metamorzy.

Wasza


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...